To piękna idea, jakoby miłość scalała związek i gwarantowała mu trwałość, ale w praktyce nie jest tak kolorowo. Swego rodzaju miarą gotowości do stałego związku jest umiejętność radzenia sobie z frustracją. Może ona przynajmniej okresowo towarzyszyć każdej, nawet najbardziej udanej, trwałej relacji.
Cały artykuł można znaleźć w tym miejscu.


Zainteresowało mnie to połączenie frustracji z trwałością związku, bo często właśnie codzienne drobiazgi robią największą różnicę. U mnie też widać, że samo „bycie razem” nie wystarcza, jeśli brakuje rozmowy i poczucia sensu. Tam to wyjaśniają szerzej: http://refleksjemezczyzny.blogspot.com/2018/03/trwaosc-zwiazku-sens-mazenstwa.html
OdpowiedzUsuń